Wyszukiwarka

Szukaj:

 Kategorie
  • FITNESS & DIETA
  • SIŁOWNIA
  • WYTRZYMAŁOŚĆ
  • KORZYSTNE PAKIETY
  • WELLNESS
  • ŻELE ENERGETYCZNE
  • BATONY
  • DODATKI

  •  Cennik

    cennik sklepu

    Aby ściągnąć cennik na dysk:
    kliknij go prawym przyciskiem
    myszki po czym wybierz: "Zapisz
    element jako"



    Newsy

    Hala EXPO  X POZNAŃ MARATON:



    W dniu 11 października 2009 roku odbył się jubileuszowy X POZNAŃ MARATON ku pamięci
    Macieja Frankiewicza - inicjatora oraz współtwórcy Poznańskiego Maratonu. Podobizna tego
    właśnie wyjątkowego człowieka została umieszczona na tego rocznym medalu. 



    Na tej właśnie niesamowitej imprezie padł rekord frekwencji (bieg ukończyło 4007 biegaczy) ,
    X POZNAŃ MARATON utrzymał rangę największego MARATONU W POLSCE !!!!  


     Panował niesamowity klimat ponad 4 tysiące fanatyków tak wspaniałej formy rekreacji jakim jest bieganie zgromadzonych w jednym miejscu.  BYŁO GORĄCO mimo niskiej temperatury!!!!



    A tu nasze malutkie stoisko ale z jakim dużym potencjałem kto spróbował naszych produktów
    ten wie :-)





    MÓJ DEBIUT W MARATONIE!!! NIGDY NIE LEKCEWAŻ TAKIEGO WYZWANIA!


    No i stało się .... hehe jestem maratończykiem, jak dla mnie to takim nie do końca ale z drugiej strony zaliczyłem to. Przełamałem swoje słabości , bariery, pokonałem ból, dokonałem czegoś ponad swoje siły!!!!
    "Nie do końca" to dlatego że w tej najgorszej dla mnie chwili powyżej 26 km zmuszony (a może tak się tylko usprawiedliwiam) potrzebami fizjologicznymi i niemocą fizyczną zatrzymałem się. Tak przyznaje się do tego . Byłem w grupie tych wszystkich , których mieliście okazje wyprzedzić jeżeli byliście poniżej 1312 pozycji na mecie lecz o tym w dalszej części.
    Ale co z tego mogło być gorzej,  mogłem stanąć, położyć się, nie wiem .... dać całkowicie za wygraną ale to wszystko moja wina ....
    Zlekceważyłem sobie tak poważne wyzwanie , tak naprawdę to zapisałem się przez przypadek , nie planowałem maratonu ( jeszcze w tym roku!!!) , dodając ten bieg do swoich planowanych startów na profilu w maratonachpolskich.pl (kukula_m)  myślałem że to połówka.
    Dopiero mój przyjaciel, pierwszy mentor Michał Sz. od którego dowiedziałem się wszystkiego gdy byłem kompletnie zielony powiedział : "... ty poważnie chcesz startować w maratonie...???" ups pewnie a jak dam rade.
    Dużo o tym nie myślałem,  pewny siebie jak zawsze, dopiero co nie mogłem 10 km jednym ciągiem przebiec a teraz połówki zaliczam, co tam nie może być źle.  Dam radę myślałem poprostu wolniej sobie pobiegnę (co ostatecznie nie wyszło).
    Teraz kiedy już jestem po wszystkim, wiem że podejmując decyzje o tym że pobiegnę już zakpiłem sobie z tego wyzwania.
    Pozostały jakieś 2 tygodnie do maratonu, trenowałem sobie jak zawsze co drugi dzień raz na asfaltówce raz na polnych drogach z przeszkodami i górkami....
    Na krótko przed tym wielkim dniem zadecydowałem że pojadę do Poznania już w piątek i pomogę Pani Monice rozłożyć nasze stoisko na EXPO. W sobotę od rana będę promował naszą firmę (cały  dzień na nogach), a mówiła mi koleżanka po fachu bardziej doświadczona i z większym stażem w tym temacie że nie jest to dobry pomysł , ale oczywiście zadrwiłem poraz drugi.
    Szczęście w nieszczęściu że troszkę się oszczędzałem na tych targach i nie byłem do samego końca.
    Niedziela rano.
    Cały weekend spałem u mojego przyjaciela z dzieciństwa Dawida (tez doświadczonego sportowca) z przyczyn losowych zmienił trochę dyscypliny i mieszka aktualnie w Poznaniu. Wstaliśmy zbyt późno miałem być na malcie o 9:00,  a my wyjechaliśmy chwile przed 9 z domu na malte mieliśmy jakieś 12 km. Tu pierwsza niemiła niespodzianka wstrzymano już ruch na ulicach którymi przebiegała trasa maratonu, a tak się złożyło że była to jedyna droga którą szybko mogliśmy sie dostać na malte.
    Pani Policjantka nie dała sie przekonać mimo , iż zawsze uroku osobistego ani mi ani Dawidowi nie brakowało. Więc opuściłem nasz wehikuł i mówie:"...nie ma co biegnę!!!! 
    Tak biegłem chyba z 4 km a tu jeszcze Warty nie ma. Patrzę a tu jakiś starszy pan przypadkowo dostał się na drogę ,  policja go zatrzymuje i tłumaczą że jest maraton. Myśle sobie: " jest szansa przepuścili go jedzie w stronę malty" pozostało chyba 30 minut do biegu, zatrzymałem tego człowieka mówie:" zabieram się z Panem" byłem zdesperowany nie spytałem nawet czy mogę tylko zapakowałem mu się do samochodu jak do taksówki i mówie " na malte ..." :-)  
    Na samą malte nie udało mi sie dojechać musiałem zrobić znowu tempówke wzdłuż jednego brzegu jeziora.
    Wpadam na malte chyba z 20 minut przed biegiem wszyscy zmierzają już w kierunku startu. Szybko dostałem sie na nasze stoisko , krótka rozmowa z koleżanką z brooks'a przebieram sie mocuje numer zakładam swojego Garmina i tu kolejne zdziwienie zegarek całkowicie rozładowany myśle:"...no ładnie biegnę na czuja..."
    Dotarłem na start ustawiłem się przy tabliczce 3:45 , myśle a dam kilka kroków do przodu. i tak wyszło że stał przede mną peacemaker z balonikiem 3:30 ( w końcu w kalkulatorze pokazało że jestem w stanie przebiec tą odległość  w mniej niż 3 i pół godziny). 
    Chwila napięcia przed startem 150 myśli na sekundę, no i wystartowaliśmy. Cały czas powtarzałem sobie w myślach: "trzymać tempo, trzymać tempo...nie dać się ponieść emocjom"
    I tak wydawało mi się że nie przesadzam pierwsza połówka elegancko 700 pozycja w tempie na 3:20 h jak mi przypadkowo poznany kolega powiedział. Czułem się naprawdę dobrze , odbyłem rozmowę z jednym z wielu poznanych ludzi w czasie tej imprezy. Pamiętam tylko że był ze Słupcy, rozmawialiśmy o swoich życiówkach itd. I wtedy niepotrzebnie powiedział:"... chłopie ja nigdy w życiu nie miałem takiej życiówki na polówkę, ty powinieneś lecieć doprzodu...".  I tu popełniłem kolejny błąd posłuchałem i zwiększyłem sobie tempo. Początkowo dawałem rade lecz już przy Poznańskich Krzyżach poczułem , że słabne , czułem jak trace prędkość jak ludzie zaczynają mnie wyprzedzać. Stwierdziłem no cóż musze zwolnić bo nie dobiegne, z każdym kilometrem coraz gorzej, ba każdy kolejny kilometr wydawał się coraz dłuższy .
    Początek wildeckiej pętelki patrze ładne wybuiste krzaczki myśle zatrzymam się załatwię co trzeba będzie lżej a pęcherz miałem pełny. I tu błąd nie wiem jak inni ale kiedy ja się pierwszy raz zatrzymałem czułem co chwilę nieodpartą pokusę by zatrzymać się znowu. Jedynym co mogłem sobie postanowić to to że będę się zatrzymywał tylko na punktach odżywczych. Od tego właśnie momentu rozpoczęła sie prawdziwa walka , zagryzałem zęby próbowałem zapomnieć o bólu. Starałem się nie mysleć o odległości jaka jeszcze przede mną , ludzie wyprzedzali mnie minęły mnie wszystkie baloniki na 3:30 . W pewnym momencie zacząłem krzyczeć naprawdę miałem dość. Myślałem tylko o tym że na mecie czekają na mnie przyjaciele a przede wszystkim żona i córeczka, które były ze mną. Kiedy byliśmy już na ratajach dogoniła mnie pierwsza grupa z balonikami na 3:45 do mety pozostało jakieś 5 km. Wtedy zmusiłem się jeszcze bardziej próbowałem utrzymać sie za nimi , jakiś kolega który biegł już czwarty raz mobilizował mnie mówił dasz rade dobiegliśmy do ostatniego punktu odżywczego . Grupa z balonikami oddalała się ode mnie i tu ostatnia prosta do mety coraz bliżej. Na jakieś dwa kilometry przed końcem wykrzesałem z siebie ostatnie zapasy energii gwałtownie przyspieszyłem, na malte wbiegłem na pełnej prędkości , przed samym końcem wyprzedziłem chyba z 50 osób. Walkę moją zauważył jakiś Pan (trener z pewnością bo jechał na rowerze) który towarzyszył mi już do końca zagrzewając mnie do walki, dając cenne wskazówki na tym ostatnim etapie. Na metę dobiegłem z czasem 3:47 sklasyfikowany na 1312 pozycji. Pamiętam że na mecie zakręciła mi się łezka w oku to naprawdę było coś WIELKIEGO!!!!. Na mecie czekała na mnie cała moja ekipa, przyjąłem gratulacje no i czułem naprawdę olbrzymie szczęście!!!!!!! Na mecie mówiłem że to był ostatni raz ale nie minęło nawet 15 minut kiedy wiedziałem, że za rok napewno to powtórzę!!!!


                                                                                                Michał Kukuła numer 3742


    RUN MICHAŁ RUN !!!!!!



     


     


     


     


    Braliśmy udział w jesiennej edycji Targów Expo Sport&Fitness , które odbyły się w dniach 26-27 września 2009 jako integralna część 31 Maratonu Warszawskiego.



    Nasze stoisko. Na naszym stosiku można było spróbować batoników energetycznych oraz
    napoju izotonicznego ISOFIT:


     



     


    Dużo kibiców i świetna atmosfera na starcie, mecie i trasie. Na mecie zostało sklasyfikowanych 3166 zawodników, o ponad pół tysiąca więcej niż przed rokiem. Biegacze przyjechali z około 40 krajów. Szkoda tylko, ze wystartowało stosunkowo mało pań - w wynikach figuruje ich tylko 285. Nad przebiegiem imprezy wraz ze służbami miejskimi czuwało 700 wolontariuszy.



    Zwyciężyli: 26-letni Teshome Etana Gelane z Etiopii (2:12:03, 13 sekund zabrakło do rekordu) i Anastazja Padalinska z Białorusi (2:44:55).


    Wszystkim gratulujemy ukończenia maratonu. Do zobaczenia na kolejnych imprezach. Najbliższy, już za dwa tygodnie 11.10.2009, pozostaje więc powiedzieć do zobaczenia... My też tam będziemy!!!


     


     


      


     


    O NASZYCH PRODUKTACH PISALI W czerwcowym numerze miesięcznika BIEGANIE:



    NASZ IZOTONIK :



    NASZE BATONIKI:



     


     Nowości

    Hammergel Hammergel
    Cena:
     7,00 PLN

    ENERGY OAT SNACK ENERGY OAT SNACK
    Cena:
     7,00 PLN


     Kontakt

    Monika Tomys
    ul. Różana 23
    64-200 Wolsztyn

    tel. 0048 51 85 85 086                                
    e-mail: office @ naturalpower.pl GG : 4 2 3 6 5 5 4


     Logowanie

    Użytkownik: 
    Hasło:


     Koszyk

    niezalogowany


     Copyright 2008 WINDUX